Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chipotle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chipotle. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 stycznia 2017

Sos Poego, Zły-brat bliźniak i Czarna Wdowa. Druga odsłona mrocznej strony sosów od Grim Reaper Foods!

Oto kolejna odsłona Testu Marki Grim Reaper Foods (UK). W poprzednim poście, który możecie przeczytać TUTAJ zajęliśmy się nieco łagodniejszymi sosami. Teraz czas na coś bardziej hardkorowego.

The Raven

Skład: Ocet z cydru, czerwone papryczki, woda, papryka Skorpion (10%), papryka Chipotle, cebula, ziarna gorczycy, czosnek, limonka, sól, kwas cytrynowy.
W RĘCE: Automatyczne skojarzenie z „Krukiem” Edgara Alana Poego jest tutaj jak najbardziej trafne i zamierzone. Na buteleczce (swoją drogą, wszystkie butelki sosów Grim Reaper Foods są dość błyszczące i całkiem nieźle się prezentują. Jeszcze z takim etykietowaniem się nie spotkaliśmy – choć i tak naszym faworytem w kategorii Etykieta jest sos Jak Jekel Jak Frost Winter Cinnamon, jego etykieta jest po prostu piękna!) widnieje dumnie kruk, a pod nim napis „Nevermore”, czyli ewidentnie producent puszcza oczko do miłośników starych horrorów ;) (a może również sugestia, że jedno spróbowanie tego sosu wystarczy nam dokumentnie?) Wróćmy jednak do samego sosu. Połączenie Skorpiona z Chipotle i ziarnami gorczycy ma, według producenta, być wprost stworzone na grilla i do burgerów, steków oraz wszelakiego mięsiwa. Nie jest to klasyczny sos BBQ, raczej ciekawa wariacja. Sprawdźmy.

W GĘBIE: Ten sos pachnie wędzonym mięsem. Coś pomiędzy wędzonym kawałkiem szynki a bekonem (to za sprawą chipotle). Zaraz potem czuć jakąś słodycz, ciężko stwierdzić jakiego pochodzenia, ale bardzo przyjemną. Jest bardzo gęsty i widać w nim ziarna musztardy oraz pływające przyprawy. Smak: na początku jest dość kwaśno, limonkowo, ale sekundę później robi się słodko-dymnie i przyjemnie. To jednak nie koniec – na samym końcu czai się kop ostrości, z bardzo fajnym, chipotlowym wykończeniem. Ostrość jest na poziomie dość intensywnym, nie morderczym, ale przyjemnie palącym. Niekoniecznie dla początkujących, bo ma dość uporczywą moc, to taki sos z opóźnionym zapłonem. Plus za ziarenka musztardy, lubimy jak coś nam chrupie, nadają też fajnego posmaku.
W GŁOWIE: The Raven to całkiem niezła kompozycja. Wyobrażaliśmy sobie sam sos nieco inaczej, w sumie zlikwidowalibyśmy początkową kwasowość, ale nie jest to jakieś rażące. Fajnie, że to sos wielopoziomowy smakowo. Plus za piękny zapach i dymny smak na wykończeniu. Naprawdę nada uroku mięsu i wymyślnym burgerom, choć my lejemy go na nawet najbardziej ordynarne kanapki z szynką. To chyba jeden z naszych ulubionych.

Poziom ostrości:

Ocena ogólna: 

Jekyll or Hyde...You Decide

Skład (sos): Czerwone papryczki, ocet z białego wina, woda, papryka chipotle 5%, golden syrup, czerwona cebula, czosnek, sól, olej, kwas cytrynowy
Skład (Elixer 13): oleożywica z papryki o mocy 500 000 SHU

W RĘCE: Jekyll or Hyde to bardzo dziwny sos. Bo jest to sos, którego ostrość samodzielnie ustalasz. Malutka buteleczka z oleożywicą, która jest dołączona do większego sosu pozwala Ci dodać większego kopa, jeśli masz na to ochotę. Po prostu dozujesz i mieszasz. Elixer 13 można też używać samodzielnie, ale tylko w rozcieńczeniu – żartownisiom kiełkują już w głowie dziwne pomysły z drinkami i herbatką z prądem....(tylko ostrożnie!) Smaku oleożywicy nie będziemy oceniać, weźmy się za sam sos-bazę. Skład ma potencjalnie mało zabójczy, za to ciekawi dodatek golden syrupu – czyli bardzo słodkiego syropu cukrowego o złocistej barwie i karmelowym smaku. Może być to niezła baza do marynaty. Testujmy.
W GĘBIE. Sos – jak wszystkie sosy tej marki – jest bardzo gęsty. Widać pływające w nim kawałeczki papryki. Zapach jest bardzo przyjemnie wędzony, głęboki. W smaku jest niezwykle wędzony, słodkawy z lekko kwaskowatym wykończeniem, po rozgryzieniu ziarenka robi się też dużo bardziej pikantny. Autentycznie czuć w nim wędzoną paprykę. Sam sos też można określić tym słowem: pikantny. Rozgrzewa, ale krzywdy nikomu nie zrobi.... Zrobiliśmy jednak eksperyment i dodaliśmy 3 krople oleożywicy do łyżeczki sosu Jekyll or Hyde. Pachnie zdecydowanie bardziej słodko, tak samo smakuje – pojawiła się w nim pewna słodycz, ale być może nawet nie zdążycie jej poczuć bo ten sos zaczyna BEZLITOŚNIE PALIĆ. Uwaga na kiszki, żołądki i błony śluzowe. Ból jest długi, intensywny i bezlitosny, w końcu to oleożywica.
W GŁOWIE: Puff. Ten sos jest naprawdę potencjalnie niebezpiecznie ostry. Wszystko zależy jak zwykle od dawki, ale polecamy dawkować z umiarem. Fakt, że to może być dobry pomysł przy wzroście tolerancji na ostrość – kiedy czujesz, że przestaje Cię palić, po prostu dozujesz więcej oleożywicy. Proste i genialne. Sam sos jest całkiem niezły smakowo i zagra z każdym czerwonym mięsem oraz jajkami czy pizzą.

Poziom ostrości:  do

Ocena ogólna: 

Sos Evil One

Skład: czerwona papryka, ocet z cydru, papryka Scotch Bonnet (15,5%), cebula, pomarańcza, cytryna, papryka Naga Jolokia (3%), marchewka, cukier, czosnek, oleożywica z papryki, sól morska
W RĘCE: Evil One to najbardziej nagradzany sos od Grim Reaper i chyba w sumie ich flagowy produkt. Dodajmy, że praktycznie najostrzejszy (nie licząc ekstraktów, których zdecydowanie nie będziemy tutaj testować, gdyż mogłoby się to źle skończyć). Evil One to sos oparty na papryce Scotch Bonnet – z niewielką nutką Jolokii. Nie brzmi tak ostro, prawda? I pewnie taki piekielny by nie był, gdyby nie dodatek oleożywicy z papryki. Zapewnia ona niezapomniane wrażenia smakowe, Ciekawi dodatek pomarańczy i baza z czerwonej papryki. Może być intensywnie.
W GĘBIE: Sos pachnie bardzo paprykowo, z lekką nutką octu z cydru i jakiejś nieodgadnionej słodkości, lekko cytrusowej (pomarańcza?). Jest gęsty, intensywnie czerwony i jak wszystkie sosy od Grim Reaper Foods – nie posiada dozownika (głównie przez drobinki papryki). Jemy. Na początku uderza delikatna słodycz, nie cukrowa, ale właśnie paprykowo-owocowa, przyjemna. Trwa ona jednak tylko sekundę lub dwie, gdyż zaraz dopada nas MOC. I właśnie MOC w tym sosie jest zdecydowanie silna – pierwsze uderzenie jest piorunujące i wszechogarniające, ale później ustępuje długotrwałemu i przyjemnemu paleniu. Jak dla Nas w sosie tym zadziwiająco wyraźnie czuć Nagą Jolokię – i jej specyficzny, metaliczny posmak. Plus za obecność drobinek papryki, choć lepiej uważajcie przy rozgryzaniu tychże ;)
W GŁOWIE: Evil One to nie tylko nazwa – to idealny opis tego sosu. Niby przyjemnie kusi składem, ale jest bezlitosny, jeśli chodzi o palenie – istny sos Samo Zło ;) Nie polecamy początkującym, ale zaawansowani zjadacze ostrości na pewno go polubią i docenią. Sama kompozycja jest naprawdę przyjemna, ale sos jest z gatunku „po kropelce”. Producent nie określa poziomu SHU dla swoich sosów, ale tego przyjemniaczka trzeba ustawić na wysokiej półce..

Poziom ostrości: 

Ocena ogólna: 


Sos Evil Twin


Skład: zielona papryka, ocet z cydru, papryka Scotch Bonnet (15,5%), cebula, jabłko, limonka, papryka Naga Jolokia (3%), marchewka, czosnek, oleożywica z papryki, sól morska
W RĘCE: Evil Twin to zły brat bliźniak sosu Evil One. Oparty na zielonej papryce i takich samych składnikach, jeśli chodzi o paprykę – Scotch Bonnet + Jolokia + oleożywica z papryki. Nowością tutaj jest jabłko i limonka. Moc powinna być podobna, więc czy jest sens tworzyć coś takiego? Zaraz spróbujemy.
W GĘBIE: Evil Twin ma zdecydowanie jaśniejszy kolor od Evil One. To pewnie dlatego, że jego bazą jest delikatniejsza zielona papryka – i fakt, kolorystyka również to sugeruje. Pachnie przyjemnie, soczyście paprykowo ze słodką, jabłkową nutą. Jest zdecydowanie mniej cytrusowy, bardziej owocowo-jabłkowy. Przez ten fakt pieczenie nabiera trochę innego charakteru i bardziej słodkawego posmaku. Niektórzy twierdzą, że sos ten jest również pozbawiony pewnej goryczki (prawdopodobnie pochodzącej z cytryny i pomarańczy). Moc w tym bracie bliźniaku jest równie silna, co w Evil One. Uporczywa, głęboka i długotrwała. Bardzo przyjemny sos, nie różni się drastycznie od Evil One, ale jest jego ciekawą wariacją. W końcu, to edycja limitowana.


Poziom ostrości:

Ocena ogólna: 

Słodki bonus numer dwa:

Czekolada gorzka Grim Reaper Black Widow z olejem cytrynowym i geranium


Skład: gorzka czekolada (masa kakaowa 70%, cukier, masło kakaowe, emulgator – lecytyna sojowa, naturalna wanilia), olejek eteryczny z geranium, olejek eteryczny z cytryny, papryka Naga Jolokia w proszku (0,1%).
W RĘCE: Gorzka czekolada zawsze wywołuje w nas jakieś eleganckie skojarzenia. Tak też jest i tym razem – Czarna Wdowa sprawia wrażenie słodyczy dla koneserów. Bardzo wysoka zawartość masy kakaowej (70%) stawia ją raczej w kategorii słodyczy dla ludzi, którzy uwielbiają smak gorzkiego kakao. Akurat do takich należymy, więc degustacja powinna być przyjemnością. Swoją drogą, dalej prostota składu zachwyca.
W GĘBIE: Czarna Wdowa faktycznie jest praktycznie czarna. Ma bardzo intensywny aromat cytrynowy – z ciekawą nutą, to pewnie geranium. Swoją drogą, zastanawialiśmy się, co to takiego, to geranium. Okazuje się, że jest to... roślina z tej samej rodziny, co pelargonia. Niezrażeni tym faktem, konsumujemy – czekolada ma bardzo intensywny, cytrusowo-kwiatowy smak. Nie jest ultra gorzka, niczego nie wykręca, ale zdecydowanie jest to rzecz dla fanów kakao. Naga Jolokia jak zwykle pracuje na samym finiszu, pozostawiając miłe, rozkoszne ciepło na języku. To nie jest słodycz, która zabija lub jest zdominowana przez ostrość, ale posiada naprawdę fajny posmak.

W GŁOWIE: Bardzo dobry produkt, w sumie jak wszystkie słodycze od Grim Reaper. Bardzo dobra jakościowo, porządnie skonstruowana. Black Widow jest idealna dla osób, które lubią cytrusowe klimaty, bo ten aromat jest bardzo wyraźny. Ostrzegamy, tabliczka znika w zastraszającym tempie (dobrze, że nie mamy żadnych postanowień noworocznych!)
Ocena ogólna: 

Czekolada biała Grim Reaper Purgatory z ziarnami kakao, olejem z bergamotki i korzennymi przyprawami


Skład: biała czekolada: cukier, masło kakaowe, pełne mleko w proszku, masa kakaowa (28%), emulgator – lecytyna sojowa, naturalna wanilia, kawałki kakao, olej z bergamotki, przyprawy korzenne, papryka Naga Jolokia (0,3%).
W RĘCE: Czekolada ma barwę kości słoniowej, widać gołym okiem drobinki kakao. Po zetknięciu się z mleczną czekoladą tej marki jesteśmy przygotowani na coś naprawdę fantastycznego. Duży plus za bardzo ładny skład, bez zbędnych pozycji – zapowiada się niezła jakość, choć biała to nie jest nasz konik.
W GĘBIE: Wow. Ta czekolada jest naprawdę intensywna. Ziarna kakao nie są szalenie wyczuwalne w konsystencji, ale olej z bergamotki i korzenne przyprawy... mistrzostwo świata. Bardzo wyrazista, bardzo aromatyczna. Fajne w czekoladach Grim Reaper jest to, że są wyważone. Słodycz jest na odpowiednim poziomie, aromat jest bardzo wyraźny – a pieczenie przyjemne i naprawdę dobrze komponujące się z całością. Jolokia naprawdę podkreśla smak pozostałych składników.

W GŁOWIE: Będąc zupełnie szczerymi, nie jesteśmy wielkimi fanami białej czekolady, bo to przecież w sumie nie czekolada ;) Ale! Grim Reaper Purgatory jest naszą ulubienicą z całej trójki czekolad od tej marki. Intensywna, perfekcyjnie przyprawiona i naprawdę uzależniająca.
Ocena ogólna: 



Podsumowując naszą przygodę z produktami brytyjskiej marki Grim Reaper Foods – musimy rzec, że jesteśmy bardzo pozytywnie zaskoczeni. Prowadzenie sklepu swoją drogą, ale naprawdę kochamy dobrze zrobione sosy. To dzięki nim jedzenie zyskuje zupełnie inny wymiar. Produktom Russela Williamsa nie możemy zarzucić nic, oprócz tego, że mają dziwną właściwość zbyt szybkiego kończenia się :) Może być w tym jednak nieco naszej winy... A tak zupełnie serio: polecamy. Dobre, proste, naturalne składy, ciekawe kompozycje i mroczny design – to coś, co Ostrożercy lubią najbardziej!

Jeśli nabraliście ochoty na wypróbowanie produktów Grim Reaper Foods - zapraszamy tutaj:


środa, 3 lutego 2016

Tłusty Czwartek z pazurem. Aromatyczne brownie...z sosem Cholula Chipotle!


Tłusty Czwartek już jutro! Też nie możecie się już doczekać, żeby napełnić brzuchy czymś słodkim? Nas pączki nudzą i specjalnie nie kręcą - dlatego mamy dla Was coś wyjątkowego! Bo kto powiedział, że ostrego sosu można użyć tylko do dań wytrawnych? Bzdura! 
Sprawdźcie to połączenie - aromatyczne chipotle + czekolada = prawdziwa eksplozja smaku! 
Ciasto jest wilgotne, pięknie pachnie i ma w sobie coś szczypiącego w język :) To jest zdecydowanie nasz typ na jutrzejsze święto! (chociaż nie wiemy, czy dotrwa...)



Aromatyczne brownie z Cholulą Chipotle

Poziom trudności: łatwe

Poziom ostrości: 


Składniki:

100 g deserowej czekolady, posiekanej
50 g gorzkiej czekolady, posiekanej
150 g niesolonego masła, pokrojonego w kawałki
3 łyżki kakao w proszku
300 g cukru
3 duże jajka
2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
szczypta soli
140 g mąki pszennej tortowej
olej roślinny (najlepiej w sprayu)

Sposób przygotowania:

1. Nastaw piekarnik na 180 stopni. Obłóż patelnię (o średnicy 20cm) folią aluminiową (możesz również zastosować tortownicę o podobnej średnicy). Skrzyżuj dwa długie arkusze folii prostopadle do siebie, zostaw końcówki folii zwisające po bokach. To pomoże przy późniejszym wyciąganiu brownie z formy - kiedy już będzie gotowe. Natłuść patelnię niewielką ilością oleju (najlepiej spryskaj)
2. Stop czekolady, masło i kakao na parze (lub w mikrofalówce!), często przy tym mieszając. Pozwól, by mikstura nieco ostygła.
3. Zmiksuj cukier, jajka, ekstrakt waniliowy oraz Cholulę Chipotle i sól w wielkiej misce - na gładko. Dodaj czekoladę i mieszaj do uzyskania jednolitej konsystencji. Dodawaj powoli mąkę i mieszaj dokładnie, tak by nie pozostały żadne grudki.
4. Wlej ciasto na przygotowaną patelnię i wygładź jego powierzchnię. Piecz dopóki patyczek wbity w ciasto nie będzie miał na sobie tylko paru okruszków, czyli jakieś 35-40 minut
5. Wystudź ciasto na kratce w temperaturze pokojowej (około 2h), dopiero potem spróbuj wyjąć je z patelni. Pokrój na kwadraty i podawaj. Tip dla odważnych - spróbujcie polać również nieco sosu Cholula Chipotle po wierzchu ciasta! :)



Smacznego!




Więcej przepisów z sosami Cholula znajdziecie TUTAJ

niedziela, 10 stycznia 2016

No i o co tyle dymu? Sos Tabasco Sweet Chipotle&Cola

Jakoś tak ostatnio się nas to Tabasco trzyma. Lecimy na fali i wyciągamy zza pazuchy kolejną wersję z podobno limitowanej edycji nowości od firmy z Avery Island – Tabasco Sweet Chipotle and Cola
Pierwszy, Tabasco Fruity&Fiery Habanero był interesujący -> [klik], choć jak podkreślamy, nie jesteśmy fanami owocowości. Zobaczmy, co ma nam do zaoferowania kolejny potencjalny 'słodziak'.



W RĘCE

Z etykiety patrzy na nas słowo MILD i jedna papryczka. Nieco nam smutno, ale okej, w sumie chipotle, czyli wędzone jalapeno, nie należy do najostrzejszych odmian papryki, choć na pewno jest jedną z najbardziej aromatycznych. Łatwo jednak można przykryć ten przyjemny aromat czymś paskudnym i chemicznym. W duchu zaklinamy los, bo dodatek coli budzi w nas ulepokopodobne skojarzenia. Ale z drugiej strony – to w końcu Tabasco. Nie wypuściliby gniota...right?

Nie ma rady, trzeba zajrzeć do składu: woda, koncentrat pomidorowy, napój o smaku Cola (10%) [woda, cukier, syrop glukozowo-fruktozowy, dwutlenek węgla, barwnik (150d), regulator kwasowości [kwas fosforowy], aromaty, kofeina], syrop glukozowo-fruktozowy, cukier, oryginalny sos TABASCO Chipotle [4,5%] (papryka chipotle, ocet, woda, sól, cukier, cebula w proszku, czosnek w proszku, przyprawy, aromat dymu, oryginalna pulpa paprykowa Tabasco [ocet, czerwone papryczki, sól]), puree z cebuli, melasa, skrobia, ocet, puree z czosnku, oryginalny sos Tabasco (1%)[ocet, czerwone papryczki, sól], czerwona papryka w płatkach, zielona papryka w płatkach, przyprawy, sól, naturalne aromaty, barwnik (E150d – karmel)

Znowu to samo – skład długi jak litania, pojawiły się u nas elementy oczopląsu. Znów sporo słodkości, aczkolwiek nauczeni wcześniejszymi doświadczeniami wstrzymujemy się z czarnowidzeniem. Poza tym – nie ma tutaj nic strasznego w kwestii dziwnych dodatków chemicznych maści wszelakiej. Kolejny produkt z serii sosocepcji – trzy oryginalne produkty Tabasco w jednym! ;) Ponadto, producent podkreśla, że jest to sos, który spokojnie mogą spożywać wegetarianie i weganie. Nas to niekoniecznie dotyczy, ale warto wiedzieć, co się kupuje. Znaczit, zero zwierzątek. Czy warto? Zaraz zobaczymy. Konsystencja sosu jest bardzo gęsta, treściwa. Pływają w nim jakieś dorodne kawałeczki (Cebula? Papryka?). Pachnie dymem i słodkością coli. Zabierzmy się za testy organoleptyczne!



W GĘBIE

Na początku czujemy słodycz. Nie jest to wyłącznie sprawka coli, o dziwo, tylko raczej... papryki! Dodatkowo kawałeczek takowej zawirował nam w buzi. Nie jest ona mdła, raczej delikatna i dość wdzięczna, nieco podrasowana przyprawami. Od razu kojarzy nam się z żeberkami leniwie skwierczącymi na grillu.... Zaraz po tym uderza nas spora ilość dymu, Tabasco chipotle najwyraźniej działa nienagannie. Jest ciekawie, wielopłaszczyznowo, lubimy taki wędzony smaczek - zwłaszcza, że nie jest przekombinowany i nie odchodzi w stronę goryczy, jak to się niektórym sosom zdarza. Na samym końcu sos nieco szczypie nas w język, coś w rodzaju miłego ukłucia ostrości. Szybko się zmywa, pozostawiając nas słodko-dymnej kompozycji. Wszystko zgodnie z planem, choć chcielibyśmy, żeby nieco bardziej zapiekło. Producent proponuje dodanie dodatkowej ilości Tabasco dla większego kopa. Niezwłocznie to uczynimy :)

W GŁOWIE

Uff, żyjemy. A trochę spodziewaliśmy się najgorszego - ulepka. Sos jest jednak całkiem zgrabnie skomponowany, choć ostrości ma w sobie niewiele. Mimo tego widzimy dla niego miejsce w naszej kuchni - duszone, smażone i grillowane mięsiwa wszelakiej maści, zwłaszcza kurczak i wieprzowina. Jako marynata sprawdzi się chyba najwdzięczniej, bo te składniki aż krzyczą, żeby je nieco podgrzać. Może być ciekawym dipem do wszelakich koreczków imprezowych (koniecznie z serem!) i innych przekąsek (nowa odsłona pikantnych nachosów?Hm?). Dodatkowym atutem jest to, że nie zabije Wam gości. Chyba, że dodacie do niego czegoś z 'wykopem'... :)


Podsumowując, Tabasco znów daje radę, choć połączenie wyglądało ryzykownie. 
Będzie fajny dla początkujących ostrożerców i zwykłych śmiertelników, którzy chcieliby troszkę poeksperymentować z nowymi kompozycjami smakowymi. 

No bo ile można tego schabowego? ;) 
(btw. do niego też może pasować... :))


Ocena ogólna:

 Smak: 

Ostrość:

Gdzie kupić?